Zapadł wieczór, gdy zmęczony starzec zatrzymał się na nocleg w gęstym lesie obok miejsca, gdzie zbiegają się drogi do trzech królestw. Rozpalił ognisko i położył przy nim delikatne jajo potężnego smoka, aby trochę się ogrzało. Nie był sam, podróżował z nim mały chłopiec ciekawy świata.
- Urielu! Dlaczego tak pilnujesz tego smoka? Kiedy się wykluje i jaki będzie? - zapytał chłopiec.
Starzec westchnął po czym odpowiedział chłopcu.
- Przyjdzie czas, kiedy to zrozumiesz. Teraz nie jest właściwy na to moment, ale czuję, że już niedługo. - odpowiedział Uriel.
Po tej bardzo krótkiej rozmowie siedzieli już w ciszy. Od czasu do czasu słychać było tylko szelest drzew i pohukiwanie ptaków. Chłopiec zasnął, a mędrzec jeszcze chwilę siedział przy tlącym się nadal ognisku. Patrzył na te małe maleństwo w delikatnej skorupce jaja i kufer, który miał ze sobą. Co w nim jest? O co tutaj chodzi?
Ciąg dalszy nastąpi...