Mroczne Sekrety LigiCienia ODKRYTE!

This site uses cookies. By continuing to browse this site, you are agreeing to our Cookie Policy.

  • Mroczne Sekrety LigiCienia ODKRYTE!

    Witam po raz czwarty!

    Okazało się, że mój temat wbił kij w mrowisko. Chociaż nie gram od dawna, udało mi się zrobić ogromne zamieszanie :> Ale do rzeczy- pogadałem z jedną fajną Teamlerką, nakrzyczała na mnie, wytargała za uszy, wyjaśniła co łamie regulamin, więc naniosłem pewne zmiany. Myślę jednak, że publikacja nadal jest ciekawa i mówi na głos o czymś, o czym inni tylko szeptali ;)

    Nie wstawię tutaj kompletnej publikacji, która ma łącznie koło 30 stron. Powodów jest kilka, póki co chcę zachować atmosferę lekkiej tajemnicy ;) Za kilka dni udostępnię kilku zainteresowanym gildiom całość w PDFie (skanujcie! jestem z Ligi, mogę chcieć Was okraść!). Mam nadzieję, że "pocztą pantoflową" rozejdzie się po całym serwerze ;)

    1. Od Autora
    Display Spoiler

    Drogi Czytelniku! Przed Tobą znajduje się publikacja, jaka do tej pory się nie ukazała. Coś, na co społeczność Metin2 nie jest i zapewne nieprędko będzie gotowa. Poniższa publikacja zawiera historię gildii, która przez niespełna trzy lata tworzyła historię jednego z serwerów Metin2.PL. Jest to historia nieznana, szokująca i burząca wizerunek, który sprytnie był kreowany miesiącami przez wiele osób, także przeze mnie. Poza działaniami niezgodnymi z regulaminem, czyli używaniem hacków, bugów, kradzieżami, etc- opisuję także rzeczy niezwiązane z regulaminem, jak atmosfera wewnątrz gildii, konflikty z innymi, etc. Dziś prawda wychodzi na jaw. Przed Tobą znajduje się dokładnie rozpisana i ułożona chronologicznie lista wszystkich oszustw, przekrętów, bugów, oraz kradzieży, w które zamieszani byli członkowie LigiCienia, ale także historia naszych konfliktów, kłamstewek i dokładny opis wszystkich spięć wewnątrz gildii, które nigdy nie wyszły na zewnątrz. Jak to możliwe, że gildia mająca tyle wewnętrznych problemów i tak często łamiąca regulamin osiągnęła tak wiele? Dowiesz się tego już niebawem!

    Moja prywatna „zemsta” na kilku niedobitkach to tylko maleńka kropelka, która przelała czarę goryczy. Powodów napisania tej publikacji jest znacznie więcej i będę je wymieniał na bieżąco, na kolejnych stronach. We wstępie nadmienię tylko chęć zrobienia swego rodzaju „rachunku sumienia”- rozliczenia się z serwerem ze wszystkiego, co miałem za uszami. A jeśli moi „koledzy” nie mają na to odwagi- chętnie rozliczę się też za nich. Początkowo chciałem wypisać to wszystko w poście pożegnalnym na forum. Gdy jednak osiągnąłem 10 tysięcy znaków nie opisawszy 1/10 brudów LigiCienia, w których brałem udział, lub które widziałem na własne oczy- postanowiłem przygotować coś, co mogę streścić jednym zdaniem: „W tej grze nie ma uczciwych graczy. Są tylko tacy, którzy dobrze ukrywają swą nieuczciwość”.

    Zapraszam do lektury
    niegdyś Till, Archer 94 lvl
    Obecnie Darek


    2. Spis treści
    Display Spoiler
    a) Bugi i hacki
    -wywalanie wróżek
    -lewe SM
    -podwójne ripery
    -nupek w ścianę do DT
    -bugowanie metków
    -fishboty
    -bugowanie generałów w ścianie
    -niebieska śmierć
    b) Stosunki wewnątrzgildyjne
    -Alitki i Deks, Crasher i Nasuada
    -shivo- raz wzięliśmy, drugi raz odmówiliśmy
    -zdjęcia ligusów i KRET
    -Turnieje PvP
    -Memoriał imienia IsAmU
    -eventy wewnątrzgildyjne
    -hejt wewnątrz gildii na Tilla i DMT
    -Primaaprilisowa Nabita
    -smoki
    c) Stosunki międzygildyjne
    a) Inferno
    b) StrongFire
    c) Masarnia
    d) TimeToDie
    e) BogowieAuto
    f) FearFactory
    d) Wielki Event Gildyjny
    -1 etap- wielka spina i hejtowanie konkurencji
    -2 etap- łamanie hasła programem i mylenie konkurencji
    -3 etap- olewka ze strony gildii i posty z multikont
    -4 etap- system ostrzegania i wypominki gildyjne
    -5 etap- podszywanie się pod inną gildię
    -nagrody- czyli jak przewalić gildię na kilka miliardów?
    e) Kradzieże
    -Exlusive +Deks
    -DajItem
    -Ruffino i toomi
    -Boteq
    -Riccardo
    -SkyFight3r


    3. Bugi i hacki
    Display Spoiler
    Tak jak wspomniałem we wstępie, poniższa publikacja obnaży przed Tobą wszystkie niegodziwości i oszustwa, których dopuściła się kiedyś LigaCienia. A wyliczanie tej długiej listy postanowiłem zacząć od jednego z najsmaczniejszych kąsków- bugów i hacków, dzięki którym Liga wdrapywała się na szczyt, najczęściej kosztem innych. Ingerowanie w interfejs gry, nielegalne oprogramowanie zwane potocznie hackami, botami, modami, oraz wykorzystywanie bugów. To wszystko w LidzeCienia było normą. Ciężko w to uwierzyć, prawda? Przecież za to wszystko są bany, więc jak gracze, którzy notorycznie łamali regulamin, powbijali 90 lvle? No cóż… jeśli zdajesz sobie sprawę z istnienia luk w regulaminie, wiesz na jakiej zasadzie przyznawane są bany, jakich dowodów potrzebuje Team, a przede wszystkim… znasz kogo trzeba- to możesz być nietykalny.
    UWAGA!! Jeśli czytasz to w poszukiwaniu "pomysłów" na oszukiwanie gry, tracisz czas! Nie znajdziesz tu instrukcji jak bugować, hackować i oszukiwać!
  • Bugi i hacki, część druga

    Dalsza część "Bugów i hacków"

    Wywalanie channeli - 30 wróżek w jedną noc?
    Display Spoiler
    Swoje rozważania na temat nieuczciwości LigiCienia rozpocznę od czasów, gdy nie byłem jeszcze członkiem tej gildii. Wszystko zaczęło się 17.04.2010r. W m1ch2 Jinno na Serwandesie pojawiła się postać z 1 lvlem o nicku RysunkiZYang. Nic niezwykłego… może poza prędkością, z jaką RZY upuszczał yangi… A prędkość ta była naprawdę imponująca. Yangi dosłownie „sypały” się z postaci, która biegając po m1 tworzyła za sobą złoty ślad. Dziś na szczęście ten "yangpaint" został zablokowany przez wydawcę, ale kiedyś... Wyglądało to niegroźnie, a nawet zabawnie. Jednakże yang przybywało, a wraz z nimi- pojawiały się lagi. W pewnym momencie nie dało się chodzić w miejscu, w którym leżały yangi, bo ekran się zatrzymywał. Gdy przybyło ich jeszcze trochę- wywalało nas. A gdy dorzuciło się jeszcze trochę- wywalało cały channel. Od razu wiedziałem, że muszę się tego nauczyć. Sztuka ta dawała nieograniczone możliwości. Po pierwsze można było zostawić odpowiednią ilość yang w danym miejscu, tak, że każdy kto do tego miejsca podszedł- był wywalany. Przykład- wysypuję 7k yang pod wejściem do groty na ch1. Gdy kogoś wywali- relognie na ch2 i ma spokój. Ale jeśli wysypię po 7k na KAŻDYM channelu, to osoba która wejdzie w pole działania lagów będzie miała zablokowaną postać- nie będzie mogła się relognąć, bo nie będzie gdzie. Drugim, znacznie bardziej opłacalnym zastosowaniem techniki wywalania yangów było resetowanie channeli. Działało to jak restart w czwartek, a więc na WSZYSTKICH mapkach pojawiały się nowe (nieotrute) bossy, metiny, itp. Po co czekać na wróżkę 8h, skoro można ją sobie zrobić w 6 minut?

    Technika wywalania nie była wcale skomplikowana. Z wiadomych przyczyn jej nie opiszę, ale po zastosowaniu pewnych nielegalnych dodatków, można było wyrzucać yangi z taką prędkością, że channel padał w 6 minut. Miałem już sposób na resetowanie otrutych wróżek i produkowanie ich w dowolnej ilości. Był jednak pewien problem… Wróżka miała 89 lvl, a ja 75… Trochę za mało, żeby ją otruć. W związku z tym potrzebowałem wspólnika. Z pomocą przyszedł mi TheTime- wojownik 86 lvl, prywatnie Bartek z Krępach. Gdy opowiedziałem mu o możliwości zarobku- wszedł od razu. Miałem więc swojego pomagiera, miałem wszystkie potrzebne narzędzia- można było zaczynać zabawę.
    Jedną rzecz wiedziałem na pewno- jeśli będę wywalał ludzi z gry co dziesięć minut, na pewno ktoś zacznie węszyć. W związku z tym postanowiłem zadbać o kamuflaż. Po pierwsze- do resetowania wybrałem ch3- najrzadziej uczęszczany channel. Po drugie- swoim dobrem podzieliłem się z innymi- z LigąCienia. Już wtedy znałem wielu członków gildii, często bywałem na ich vt. Wpadałem więc do nich żeby informować o wywalaniu channeli. Żebyście widzieli te reakcje… „ja biorę metki 85!”, „ja zjawy!”, „żółwie moje!”, „zajmuję 90!”. I tak oto oprócz wróżek, wybijana była większość bossów i metki w red lesie. Nadal to ja zyskiwałem najwięcej, ale podejrzenia padały teraz na kilkanaście osób. Zarobek był wspaniały. Wystarczy chyba powiedzieć, że jednej nocki z TheTimem ubiliśmy ponad 30 wróżek (koło 6 na godzinę). Drop- genialny. Jednakże ta bezproblemowa faza sukcesów nie mogła trwać wiecznie

    Po pewnym czasie wywalanie ch było popularne na większości serwerów. Team postanowił wreszcie działać. Wprowadzono łatkę, po której wyrzucone yangi znikały po 2,5 min. Nie można już było blokować jakiegoś miejsca leżącymi yangami, ale kto powiedział, że nie można wywalać? Trzeba było tylko zmieścić się w 150 sekund. Próbowałem zrobić to sam- nie dało się. Gdy narzucało się zbyt duże tempo upuszczania yang, to albo gra nie wychwytywała zbyt szybkich kliknięć, albo wywalało postać. Znalazłem i na to sposób. Po prostu… nauczyłem TheTime’a obsługi tego sprzętu i wywalaliśmy channele we dwóch. Skoro w pojedynkę wywalałem w 6 minut, to analogicznie tę samą ilość yangów dwie postaci wyrzucą w 3 minuty. Teraz tylko podkręcić tempo o parę procent i GF ze swoją łatką może całować misia w pompkę. Ale to nie koniec problemów. Serwer chciał znaleźć winnego za to, co go spotykało. Wiele osób (włącznie z tomkiemzmc, którego pozdrawiam) widziało mnie bijącego wróżki gdy tylko serwer padał. Do tego ktoś z LigiCienia przyciśnięty oskarżeniami prawdopodobnie puścił parę. Co zrobiłem w tej sytuacji? Opowiedziałem bajkę pod tytułem „ja nie wywalam, ale wywala ktoś kogo znam, ja tylko korzystam”. Wielu w to uwierzyło. Praktycznie rzecz biorąc nie uwierzył tylko Underdog (Ghandi), którego także serdecznie pozdrawiam. On jedyny zawsze wiedział co się święci, na szczęście nikt nie chciał go słuchać. Mijał czas, ja zapełniałem kolejne magazyny dropem, a LigaCienia dorabiała się u mojego boku. W końcu jednak nadszedł update, który zakończył moje przygody z wywalaniem. Wiedźma dostała abs na łuki. Jedna ninja nie była już w stanie pokonać tego bossa, więc przestałem wywalać channele, a niedługo później dołączyłem do LigiCienia.


    Bugowanie bossów, czyli 160 kluczy w godzinę?
    Display Spoiler
    Czytaliście już o sposobie na wbijanie noobka w ścianę, w celu odlurowania spota w DT. Otóż ten trick na „przechodzenie przez ściany” znalazł swe zastosowanie w wielu ciekawszych wariantach.
    Rzecz działa się przez połowę 2011 roku, praktycznie od pierwszego ubicia smoka (6.03) do września, kiedy to Liga zaczęła bić smoki regularnie. Ale po kolei: z dropieniem krętych kluczy było sporo problemów. Po pierwsze, generał Yonghan i Huashin to silny boss, do jego ubicia trzeba konkretnego tankera i osoby/osób zadających spore dmg, najlepiej na poli. Otrucie w nieodpowiednim momencie lub śmierć tankera powodowały niepowodzenie całej akcji- do otrutego generała trzeba było ściągać min. 5 osób. Ale trudności w ubijaniu to nie wszystko. Liga już wtedy miała znacznie więcej wrogów, niż przyjaciół (o ile miała jakichś przyjaciół), w związku z czym ubicie generała bez „pomocy” wrogiej gildii na plecach graniczyło z cudem. Nieżyczliwie nastawieni otruwali generałów, lub nam ich wybijali, przez co dropienie kluczy było niemożliwe. Co robić w takiej sytuacji? Musicie wiedzieć, że po ubiciu dowódcy Huashin, lub Yonghan i wyrespieniu Generała, resp nowego dowódcy znów jest możliwy. Tzn: jeśli Dowódca Yonghan respił pod smokiem co 3h (o 10:30, 13:30, 16:30 etc) to wystarczyło ubić o 13:00 wszystkich dowódców i wyrespić generałów, żeby o 13:30 na każdym ch pojawił się nowy dowódca Yonghan, bez względu na biegającego gdzieś generała.

    Genialnie prosta taktyka: wybijać dowódców we dwóch (bo są znacznie mniej wymagającymi bossami), a na generałów wzywać posiłki co jakiś czas. Można było nawet zbierać ich cały tydzień i wybijać przed czwartkowym restartem. Był jednak jeden zasadniczy problem: nie byliśmy w grocie sami. Tak jak mówiłem, wrogowie LigiCienia (a więc znaczna część serwera) nie spali i korzystali z każdej okazji, by nam zaszkodzić. W związku z tym zostawiając pod grotą kilkunastu wyrespionych generałów mogliśmy zrobić prezent naszym wrogom- którzy po prostu przyjechaliby liczniejszą ekipą i wybili to, co my respiliśmy od 5 dni. Mogliśmy chować ich do jakiejś komnaty w grocie, ale taka opcja też była ryzykowna, bo ktoś jeżdżąc po v2 w poszukiwaniu dowódcy Huashin, mógłby się natknąć na naszą „spiżarnię”. Mieliśmy jednak po swojej stronie coś, czego nie miała żadna inna gildia: bugi. Wystarczyło dostać się w miejsce, do którego nie można było normalnie wejść i tam ukryć gienki. Szczegółów nie podaję, ale każdy chyba słyszał swego czasu o tej aferze ;) Tym sposobem LigaCienia przez 6 dni zbierała generałów, wyrespiając więcej i więcej, by tuż przed restartem przyjechać w 5-8 osób i wybić wszystko przez godzinę. Czasem, gdy wiedzieliśmy, że nie możemy bić dowódców w danym tygodniu, ich także chowaliśmy TAM. Wtedy nasza konkurencja jeździła i szukała, oczywiście bezskutecznie, nigdy nie domyślili się prawdy. Czasem TAM było już tak ciasno, że siedzącemu w środku ciężko było lurować nowych generałów nie obrywając od tych już zlurowanych.. Dzięki temu bugowi LigaCienia bezstresowo zebrała przez pół roku klucze na epickie stalki, które już od września zaczęły pojawiać się na Serwandesie.
  • WEG- czyli jak zdobyć podium oszukując :)

    A teraz opis Wielkiego Eventu Gildyjnego, czyli coś, o czym wielu z Was mogło słyszeć. LigaCienia zajęła w nim trzecie miejsce, pokonując wiele (uczciwych) gildii. To chyba mój ulubiony rozdział, dlatego wstawiam go w całości :)

    Display Spoiler

    8.09.2011r. MisQ (Support Admin ds. eventów) ogłosił Wielki Event Gildyjny- międzyserwerowe zmagania gildii o tytuł najlepszych w Metin2.PL. To była dla LigiCienia ogromna okazja, by dowieść swej wielkości, ale także wyzwanie, by sprostać wymaganiom. Porażka oznaczałaby totalną kompromitację w oczach wrogów, których jak już wiecie- było wielu. Decyzja zapadła jednogłośnie- bierzemy udział. W zgłoszeniu zapisanych zostało 50 postaci pod banderą LigiCienia. Do całego eventu zgłosiło się 196 gildii. W głowach kłębiło się jedno pytanie- jak pokonać tak liczną konkurencję, nierzadko silniejszych, liczniejszych, bądź bardziej zgranych graczy? Odpowiedź jak na LigęCienia przystało, była dość prosta: oszukując.

    3.10.2011r. w temacie na forum pojawia się treść pierwszego zadania. Polega ono na nakręceniu filmiku promującego gildię. Musicie wiedzieć, że w owym czasie filmik był dla naszej gildii bardzo ważnym narzędziem propagandy, którym łatwo mogliśmy kreować mit własnej wielkości. Kręciło się tylko te wojny, które wygrywaliśmy, te ustawki, w których mieliśmy przewagę. „Zawodowym” kamerzystą LigiCienia był Grzesio- GTVX. LigaCienia uchodziła za gildię świetnie zorganizowaną. To właśnie ta wewnętrzna dyscyplina i organizacja pracy miała nam pomóc w osiąganiu tylu sławnych sukcesów. No cóż… niezupełnie tak było. Pomysłów na filmik było kilka. Ostatecznie przeszły praktycznie wszystkie, zaproponowane przeze mnie. Plan był dość ambitny- wymagał kręcenia ujęć w różnych lokalizacjach a co za tym idzie- sporo czasu i pracy. Największym problemem było zebrać ponad 20 osób w jednym miejscu i czasie. I zaczęły się problemy z terminami… bo temu nie pasuje środa, a temu czwartek. Ten w sobotę może od 19, a tamten tylko do 20. Suma summarum: pierwszy raz udało nam się zebrać za czwartym podejściem. Nie trudno zgadnąć, że takie zmuszanie ludzi, by urywali się ze szkoły, pracy, lub randki z dziewczyną (taki żarcik- członkowie LigiCienia nie mieli dziewczyn) na kręcenie filmiku- musiało zaowocować spiną. I zaowocowało. Kamerzysta się obraził, gildia wszystko olała, a filmik został skończony w ostatnich godzinach przed końcem terminu. Ale nakręcenie filmiku w „rodzinnej atmosferze” to dopiero początek tego, co wydarzyło się w tym etapie.

    Pamiętacie nasze multikonta na forum i youtube, które opisywaliśmy wcześniej? Tego typu zmagania są najlepszą okazją, by zrobić z nich użytek. Więc zaczęło się… na YT każdy możliwy filmik innych gildii był przez nas łapkowany w dół. Pod tymi najlepszymi- które mogły stanowić konkurencję- dodatkowo pojawiała się fala hejtujących komentarzy, z którymi autorzy sobie nie radzili- niejednokrotnie woleli wyłączyć opcję komentarzy. Czy to koniec? Oczywiście, że nie! Głównym polem do popisu dla LigiCienia od zawsze było forum, tak też się stało tym razem. Na początku anonimowe, delikatne komentowanie filmików konkurencji, że są efekciarskie, bez pomysłu. Taki tam pseudo-konstruktywny hejt. Szopka urosła, gdy pojawiły się wyniki pierwszego etapu. LigaCienia zajęła… szesnaste miejsce. Co w takim wypadku zrobiła ta szanująca się, poważna, świecąca przykładem gildia? Przyjęła werdykt bezstronnego jury z godnością? Przełknęła porażkę i postanowiła nadrobić stratę w kolejnych etapach? A może chociaż pogratulowała wygranym tego, że byli lepsi? Nic z tych rzeczy! LigaCienia budowała swój wizerunek pokrzywdzonych i niedocenionych. „Te czołowe filmiki to jakaś kpina. Przeglądając dalsze miejsca natknąłem się na pracę LigiCienia. Jest bezkonkurencyjna!” wystarczyło kilka takich komentarzy od nieznajomych „bezstronnych” użytkowników, by przekonać zainteresowanych, że Liga naprawdę zasługiwała na coś więcej. Kilka multikont, a całe forum huczało „niesprawiedliwość!”. A to dopiero początek manipulowania masą zwaną „społeczność Metin2.PL”.

    3.11.11 odbył się drugi etap Wielkiego Eventu Gildyjnego. Ku uciesze LigiCienia był to etap wewnątrzserwerowy. Jako bezsprzecznie najsilniejsza gildia na serwerze, mogliśmy niewielkim kosztem zdobyć punkty do eventu i fanty z nagród. Brzmi pięknie i prosto, ale nie aż tak proste, byśmy próbowali podejść do sprawy uczciwie. Ale wszystko po kolei. Informacje o drugim etapie pojawiły się 24.10, a dwa dni później opublikowano daty i godziny rozgrywania rund na poszczególnych serwerach. Możecie mi wierzyć… to był bardzo ciężki tydzień na forum Ligi. Zaczęło się od ogłoszenia pełnej mobilizacji. Nauczeni przykładem z pierwszego etapu wiedzieliśmy, że zebranie całej gildii graniczy z cudem. Zależało nam jednak na jak największej frekwencji, bo przegrana na własnym podwórku byłaby największą możliwą kompromitacją. I zaczęło się- „mi nie pasuje”, „ja nie mogę być”, „ja nie wiem czy będę”. Znów padło wiele gorzkich słów w kierunku tych, którzy się nie pojawili. Że mają w dupie gildię, że nie szanują tych, z którymi grają, że nie potrafią wygospodarować 2 godzin, że wszyscy coś poświęcają dla gildii, tylko nie oni. To wszystko denerwowało zagorzałych ligusów. Ale najbardziej chyba to, że ci nieobecni mieli życie prywatne, które było dla nich ważniejsze od pixeli…

    Drugi etap WEG był swego rodzaju wyścigiem. W telegraficznym skrócie- polegał on na jeżdżeniu po mapkach i zbieraniu kolejnych liter hasła, które tworzyły wyraz. Ta gildia, która pierwsza wysłała mailowo ułożone hasło (litery były wymieszane)- wygrywała. Poukładać litery w odpowiedniej kolejności, by utworzyły wyraz. Proste? Nie dla LigiCienia! Jak zawsze mieliśmy w zanadrzu kilka sztuczek. Pierwszą z nich był program… do układania wyrazów. Zasada działania bardzo prosta- wpisujemy litery, które już mamy, a program tworzy nam z tego możliwe do ułożenia wyrazy. Z naszych literek dało się ułożyć tylko „ametyst” i tak oto mieliśmy hasło 2 litery przed końcem. Ale to, że nam dobrze pójdzie, to za mało. Chcieliśmy mieć pewność, że innym pójdzie źle. Innym czyli gildii STAL z Chunjo, bo tylko oni stanęli do rywalizacji. Liderem STALi był niezbyt rozgarnięty nastolatek- Stach007, który chyba nigdy nie poznał się na LidzeCienia, co zrozumiecie po przeczytaniu o piątym etapie. Otóż pozostawaliśmy w stałym kontakcie ze Staszkiem, by monitorować jak mu idzie. No cóż… nie szło mu zbyt dobrze. A my mieliśmy masę śmiechu, gdy 15 minut po wysłaniu hasła pytaliśmy Stacha „i jak, masz coś? Bo nam nic nie chce wyjść”. Śmiać się ze słabszych… to było takie w naszym stylu… Oczywiście drugi etap wygraliśmy.

    Trzy dni po rozegraniu drugiego etapu- 6.11.11 MisQ opublikował treść trzeciego zadania w Wielkim Evencie Gildyjnym. Jego treść wydawała się liguskom wręcz wymarzona. Szczególnie ucieszyłem się ja. Ale do rzeczy: trzeci etap znów polegał na wysłaniu pracy konkursowej. Tym razem miało to być zabawne opowiadanie nawiązujące do Metin2, zawierające koło 20 wymyślonych od czapy słów. Kto zaprezentuje lepszy humor- wygrywa. Łatwizna- dla mnie, piszącego takie pierdoły na forum codziennie, to była godzina roboty. Tego samego dnia napisałem opowiadanie i poddałem je ocenie gildii. LigaCienia była pełna entuzjazmu… przez jeden dzień. Nazajutrz pojawiły się wyniki pierwszego etapu i czar prysł. Jak LigaCienia- najlepsza gildia we wszechświecie- mogła zostać oceniona tak nisko? Odpowiedź była prosta- to wina jury. Ale skoro jury jest tak nieprofesjonalne, to czy nie skrzywdzi nas też w kolejnym etapie? Trzeba było się upewnić. Zaczęliśmy więc podchody na forum. Poza hejtem na niesprawiedliwość, o którym wspominałem przy okazji pierwszego etapu, wypytywaliśmy co będzie najlepiej ocenione w trzecim etapie. Co prawda opowiadanie było już gotowe i czekało na ocenę gildii na naszym forum. Ano właśnie- czekało, czekało i doczekać się nie mogło. Niestety- wyniki pierwszego etapu podłamały i tak już słabego ducha walki w członkach Ligi. Olewający do tej pory sprawy gildii, teraz mieli na nie po prostu wylane. A co często się w takich sytuacjach dzieje- na forum pojawiły się wypominki i ogólna spina. Ja także bałem się wziąć odpowiedzialności za ten etap. Skoro nasz cudowny filmik został tak kiepsko oceniony, o co wszyscy po cichu obwiniali GTVX, to porażka opowiadania byłaby moją winą. Dlatego kazałem wszystkim ligusom oceniać opowiadanie na forum. W pewnym ta farsa urosła do takich rozmiarów, że ludzie pisali posty w stylu „Till kazał mi ocenić, więc oceniam: podoba mi się, wysłać jak jest”. Ale skoro wszyscy przeczytali (no dobra, połowa oceniła bez czytania) i skomentowali pozytywnie (lub przekopiowali i wkleili komentarz wyżej), to odpowiedzialność za opowiadanie rozłożyła się na całą gildię. Wysłałem. Zajęliśmy 8 miejsce, a nasze szanse na wygraną spadły do minimum.

    Szczegóły czwartego etapu pojawiły się na forum 30.11.11. Wiedzieliśmy, że ten etap może rozstrzygnąć o wszystkim, bo ilość punktów, które można było w nim zdobyć, była naprawdę duża. Zasady konkursu by genialne w swej prostocie. MisQ wrzucał na forum kilka rozmazanych screenów z różnych lokalizacji. Zadaniem gildii jest odwzorować te screeny jak najwierniej i wysłać mailem do Organizatora. Kto pierwszy ten lepszy. Proste? Było jedno małe utrudnienie. Gracze nie wiedzieli kiedy te screeny się pojawią. Zaplanowano 10 rund, na 20 dni, więc nie było wiadomo czy danego dnia screeny się pojawią, czy też nie. Co więcej- rundy mogły być rozgrywane w godzinach 17-22, co oznacza 5h pilnowania forum CODZIENNIE. Wygląda to jak zadanie dla no-life’ów? I bardzo dobrze- wreszcie coś, w czym LigaCienia była dobra!
  • WEG - część druga :>

    Display Spoiler
    Od początku było jasne, że kto pierwszy zauważy screeny, ten wygra. Co w takim wypadku robiły gildie, które chciały walczyć o pierwsze miejsce? Wyznaczały sobie „dyżury” w odświeżaniu forum i co minutę sprawdzały profil MisQ. Jednak gdy Admin odkrył, że gracze patrzą w jego profil by wybadać kiedy będzie dodawał posta- ukrył swoją aktywność. Teraz o nowej rundzie można się było dowiedzieć dopiero w momencie opublikowania posta. Więc większość gildii odświeżała forum… Mówię większość, bo jak moi drodzy czytelnicy się pewnie domyślają- Liga znalazła własny sposób, by obejść odświeżanie forum. Niemożliwe? Nie ma rzeczy niemożliwych dla gildii, która za 5zł kupowała kilkaset SM! Otóż wystarczyło subskrybować temat Wielki Event Gildyjny. MisQ wrzucając screeny do kolejnej rundy, wrzucał też nowego posta. A jak wiadomo- opcja subskrybcji powiadamia nas mailowo o nowych postach w subskrybowanym temacie. Teraz wystarczyło już tylko przypisać dane konto na forum do gmaila i ściągnąć program gmail notifier, który natychmiastowo powiadamiał nas o nowym mailu. I tak oto kilka sekund po wstawieniu posta, cała LigaCienia już o tym wiedziała. Można na skróty? Można, a inni niech się męczą. Mimo tego, że Liga zawsze wiedziała o nowych screenach, nie udało nam się wygrać. Chociaż drugie miejsce także nie było złe, zwłaszcza, że w tym etapie zarobiliśmy kilkaset najlepszych dostępnych w grze marmurów. Tak oto wiara w zwycięstwo powróciła, chociaż wszyscy wiedzieliśmy, że uczciwie nie da się już tego wygrać. Czy można było grać jeszcze bardziej nie fair? Hejtowaliśmy konkurencję z multikont na forum, używaliśmy programów, dzięki którym bez wysiłku mieliśmy to, nad czym inni się męczyli. Mogłoby się wydawać, że bardziej oszukiwać się nie da. Nie zapominajcie jednak, że to LigaCienia. Przekręt na miarę WEG był dopiero przed nami!
    Mam nadzieję, że rozbudziłem już Waszą ciekawość. Podsumujmy dotychczasową sytuację: do tej pory Liga wzięła udział w czterech etapach Wielkiego Eventu Gildyjnego. Dwa z nich były oceniane przez bezstronne jury, więc nie dało się w nich niczego ugrać- te dwa etapy Liga pokpiła. Jednakże dwa pozostałe odbyły się bezpośrednio w grze, co dało Lidze bardzo szerokie pole manewru, z którego ligusy chętnie skorzystali, zajmując w tych etapach pierwsze i drugie miejsce. 22.12.11 pojawiła się treść piątego etapu- miał to być turniej wiedzy rozgrywany na IRC. W kwestii wiedzy o Metin2 i ogólnie o świecie- czułem się całkiem mocny. Jedyny problem stanowił brak równie rozgarniętych kompanów do składu w szeregach LigiCienia. Otóż w turnieju brały udział trzyosobowe reprezentacje gildii. Specjalny skrypt zadawał graczom pytania na oddzielnym kanale, a ten kto odpowiedział pierwszy- zdobywał punkt. Każdy wygrany pojedynek oznaczał punkty w klasyfikacji generalnej + oczywiście bonifikata za zajęcie miejsca w całym etapie. Oznaczało to także, że odpadając w pierwszych pojedynkach gildia traciła naprawdę bardzo, bardzo wiele. Sami chyba rozumiecie, że nie mogłem przepuścić takiej szansy. Przeprowadzić swoją gildię przez eliminacje to jedno. Ale wyeliminować inne nie brudząc sobie rąk- to dopiero majstersztyk! Zapytacie pewnie jak… po raz kolejny proste rozwiązania okazały się najlepsze. Wystarczyło nam się skontaktować z dwiema gildiami- pierwszą była nasza serwandesowa STAL, a drugą- Szwajcaria z s15. Zmanipulować Stal nie było ciężko- jak wcześniej wspomniałem- ich lider nie był zbyt rozgarnięty. Ze Szwajcarią trzeba było delikatnie. Najpierw zdobyliśmy adres ich TS. Następnie wraz z KM7 udaliśmy się na rozmowę. Podałem nas za członków Daybreak- gildii z s3, która ma wielki konflikt z DragonRouge (naszymi głównymi rywalami). A tak się akurat złożyło, że Szwajcaria (gildia z którą gadaliśmy) kolejny pojedynek miała rozegrać z DragonRouge… „W związku z tym nasze pytanie… czy moglibyśmy pomóc Wam wyeliminować DragonRouge poprzez podstawienie na IRC jednego z naszych graczy pod Waszym nickiem?”. Miłe starsze panie ze Szwajcarii się zgodziły. Następnego dnia DragonRouge odpadło z V etapu.
    Pomysł z podszywaniem się pod inne gildie był tak genialny, że postanowiliśmy ciągnąć go dalej. Zarówno STAL, jak i Szwajcaria nie były dla nas zagrożeniem, więc im dalej zaprowadziliśmy te gildie, tym więcej rywali eliminowaliśmy. Ciężko opisać zdziwienie lepszych gildii, które dostawały srogie baty od nieznanych randomów. Oczywiście ten przekręt nigdy by się nie udał, gdyby Team przyłożył się do weryfikacji graczy. Chcąc sprawdzić MisQ zapytaliśmy na forum „co jeśli jeden z trzech zgłoszonych do pojedynku straci łącze? Czy inny członek gildii może wejść na jego nicku?” MisQ stwierdził, że nie ma takiej opcji, bo gracze będą dokładnie weryfikowani. No cóż… nie byli. Mimo genialnego planu Liga znów się nie popisała- zajęliśmy 8 miejsce odpadając z mocniejszymi przeciwnikami. Zaraz po przegranej porzuciliśmy narzędzia naszej intrygi- Szwajcarię i STAL, które także odpadły. Cała intryga wymierzona początkowo przeciw DragonRouge (z którymi oficjalnie utrzymywaliśmy przyjazne stosunki) nie zaszkodziła im za bardzo- ostatecznie i tak wygrali cały WEG. Ale żebyście widzieli ich reakcję, kiedy z nieznaną nikomu gildią przegrali 8:1… coś pięknego.


    To tyle na dzisiaj. Liczę, że temat dotrze do wielu osób. Dzielcie się ze znajomymi, udostępniajcie, komentujcie :D

    Tak jak wspominałem- całość zacznę rozdawać za kilka dni, tymczasem rozpowszechniajcie próbkę i czekajcie na więcej :>
  • MentalDeimon wrote:

    Ktory raz to wstawiasz?

    Wystarczyło przeczytać pierwsze zdanie pierwszego posta, uniknąłbyś pytania ;)

    Zaskoczyła mnie ilość PW, które już otrzymałem, oraz zainteresowanie tematem :D Niewykluczone, że udostępnię całość nieco wcześniej, niż planowałem ;p Początkowo chciałem odczekać do niedzieli, ale jeśli zainteresowanie będzie tak wysokie, to pewnie nie wytrzymam naporu spamu i w piątek zacznę rozsyłać :D
  • Nie wiem co o tym sądzić już teraz ;d mógłbyś chociaż odpisać w grze/forum na pw...
    Druga sprawa: czemu ma służyć ten temat?
    I ostatnia: Boteq - piszesz zapewne o graczu z LC sprzed dwóch lat jako o oszuście, a dzisiaj Boteq to nowy właściciel i już.. dostaje pw w grze, że jest złodziejem. Trochę tego nie sprecyzowałeś.
    Wszystko co przeczytacie na temat KM7 to prawda! xD
    "gdzieś tam słychać cichy płacz, nie dla Ciebie jest ta gra..."

    The post was edited 5 times, last by IdeNaZywiol ().

  • np. na mnie, bo SkyFight3r był dwa lata temu mój, wielu ludziom pochwaliłem się nowym nickiem i że grałem na tej postaci, nikogo nigdy nie okradłem, że ją sprzedałem to wiesz, przykro mi, że ktoś splamił jej reputację. Do reszty ludzi czytających - w Lidze owszem, byłem, ale tylko pionkiem, którego nikt nie wtajemniczał w owe przekręty, a dostałem od gildii ciepłe przyjęcie, wsparcie i miłą atmosferę.
    EDIT: widzę, że nie tylko mi nie odpisuje ani na pw w grze, ani na forum :)

    The post was edited 1 time, last by SkyFight3r ().

  • Kolejna, tym razem ostatnia zmiana planu. Dostalem juz 14 pw "ponaglajacych" udostepnienie calosci. Wobec tego proponuje Wam zabawe :>
    Jesli zainteresowanych pelna wersja publikacji zbierze sie 50 do jutra, do godziny 19:50, to o 20:00 zaczne rozsylac calosc na PW. Jesli nie- zostaniemy przy piatku ;) Podawajcie dalej, niecierpliwi czytelnicy, mam nadzieje ze recenzje calosci beda rownie przychylne co wersji demo ;)

    I niech mi teraz ktos powie ze to forum umarlo! :P

    P.S. "zainteresowanie" wyrazamy wysylajac mi PW i tym samym zglaszajac sie na ten newsletter :D Głosy bylych czlonkow LigiCienia licze podwojnie! :D

    The post was edited 1 time, last by kogut125 ().

  • Podejrzewam że byłem jednym z pierwszych którzy zwrócili się do autora na PW z prośbą o przesłanie całości:D

    19 dopiero chętnych jest więc mobilizować ludzi żeby się zgłaszali:D

    Ta książka może stać się bestsellerem, wyślij ją do jakiegoś wydawnictwa, ludzie będą to czytać:D
  • Widzę Tillu że jednak w życiu real nie wyszło Ci jak planowałeś i wracasz do swojego świat(spam na forum) :D Tak więc uproszczę Ci zadanie LigaCienia obecnie jest gildią wymarłą został tam moje konta i osób, które nie były aktywne(na tablicy jest info o fuzji z NWO i numery kilku członków na wypadek spotkań przy "Harnasiu"). Ja także zakończyłem przygodę z metinem.

    Co do bugów niektórzy członkowie korzystali z ułatwień jeszcze wtedy nie uznawanych za bugi a bardzo popularnych wśród społeczności metina. Na wywalaniu kanałów kto miał czas ten korzystał, ale że ty za tym stoisz dowiedzieliśmy się dopiero gdy zostało to zablokowane mimo że wcześniej paliłeś jana, że nie masz pojęcia kto to robi. Wszystkie inne boty i bugi także Ty znajdowałeś a korzystali z nich nieliczni którym imponowałeś(szybko pokończyli grę bo jak wiadomo każde ułatwienie nudzi) przez co było mnóstwo wewnętrznych konfliktów.

    Co do kradzieży. Jetem trzecim właścicielem DajItema i drugim SkyFight3-a obydwie są nadal w moim posiadaniu i mają czyste konta w tym temacie. Zamiast nich powinieneś dopisać Till nigdy nie dowiedzieliśmy się prawdy jak trafił w Twoje ręce a został skradziony członkowi lepszej gildii z początków S16. Dochodzi jeszcze fakt skąd miałeś yangi i eq skoro twoim miejscem dropu było m1 bo chyba nie z samych bugów i botów? Jak kończyłeś karierę też czegoś nie oddałeś(ale co dokładnie wie już tylko DMT)

    Jeżeli chodzi o WEG to nie wiem skąd wytrzasnąłeś ten temat? Jedyne plama na naszym honorze to Twoje posty z multikont na forum MT2 i na YT a jak wiele ich miałeś to każdy gracz z tamtych czasów pamięta ;:p

    Coś zauważyłem o "hejtach" na Ciebie i DMT. Do DMT mieli jakieś pretensje Ci którym, imponowałeś bo nie popierał działań sprzecznych z naszym regulaminem a które Ty im pokazałeś. Co do Ciebie nie były to hejty a ostre pretensje głównie za to że uparcie dążyłeś do zrobienia z Ligi wrogów całego serwera.

    Nie jestem forumowym poetą i nie mam czasu ani chęci na czytanie i odpisywanie na to wszystko więc podsumuje.
    - LigaCienia przestała istnieć po połączeniu. Nie została usunięta między innymi z w/w powodów.
    - Twoją tak ogromną aktywność na forum odbieram jako ogromną porażkę w życiu realnym które tak propagowałeś u schyłku swojej kariery w MT2.
    - Twoja obszerna poezja jest niczym "gazeta wyborcza" robienie sieczki z mózgów ludzi nieświadomych, niewiele faktów przy ogromnej ilości ściemy

    A teraz sprawie że kamień spadnie mi z nerki.
    Każdego najpierw przyjmowaliśmy na próbę, tak też było z Tobą(tu był spory dylemat ze względu na niewiadome związane z nabyciem przez Ciebie konta Till). Z początku nie sprawiałeś problemów byłeś naszym rzecznikiem forumowym. Po pewnym czasie jednak pojawiły się wątpliwości związane Twoim zamiłowaniem do "ułatwień" i Twoją pasją szukania wrogów wśród sojuszników i nie jasne kontakty z naszymi wrogami. Przynajmniej dwa razy prawie zostałeś wydalony z gildii ale jak pamiętasz panowało u nas coś ala demokracja i uniknąłeś losu banity dzięki m.in ludziom których już oczerniłeś i których dopiero oczernisz ich uzasadnienie było "Jest mało szkodliwy a przydaje się na forum i spamu w m1". Jako że nie mogę wypowiadać się za innych powiem o sobie, że za drugim razem byłem za wydaleniem. W końcu sam odszedłeś do założonej przez siebie gildii.
    Metin to gra a żeby gra była ciekawa potrzebni są zarówno przyjaciele jak i wrogowie. Ja z wrogów szczególności dobrze wspominam IsAmU(Szymek Krzok) i Dominatora(Klusek) jako wrogowie spisywali się znakomicie :D Nie mam pojęcia co chcesz osiągnąć ale idealnie udowadniasz, że byłeś wrogiem swoich przyjaciół! Wróć do życia realnego, dziewczyny patrzą na kaloryfer na brzuchu, na ten pod palcami możesz wyrwać tylko "Renatę Rączkowską" ;:p

    Sorry za brak tych całych "spoiler-ów" ale bardzo dawno się nie udzielałem i nie jestem w temacie
    Pozdrawiam Tilla, Team, wszystkich przyjaciół jak i wrogów z s16 oraz cały Weter ;)

    PS. Przyszła wiosna polecam wyjść na świeże powietrze :D

    The post was edited 1 time, last by Bialas1987 ().

  • Spodziewalem sie wielu reakcji obronnych, obelg w moja strone i histerii. W zwiazku z tym zaplanowalem tez jak zareaguje: nijak ;)

    Juz 37 osob "zapisalo sie" na dalsza czesc! Podawajcie informacje dalej, dawajcie znac kolegom ;) Ale juz teraz z duza doza pewnosci moge napisac: calosc ujrzy swiatlo dzienne dzis o 20:00. Serdecznie zapraszam na premiere- bedzie sie dzialo! :)