Wiara, nadzieja i życie wieczne...

  • Inne

This site uses cookies. By continuing to browse this site, you are agreeing to our Cookie Policy.

  • Wiara, nadzieja i życie wieczne...

    Pewnie nie wiele osób jest tutaj wierzących. Nie mówię o ludziach którzy nie opuścili żadnej mszy, tylko o takich którzy po prostu wierzą w Boga... Sam jestem wierzący i staram się kierować swoją wiarą, chociaż nie ukrywam nie jestem święty. Chciałbym rozpocząć dyskusje w której każdy mógłby opisać swoje odczucia i przemyślenia dotyczące Boga itd. (serdecznie zapraszam ateistów, ale nie życzę sobie antyteistow). Ja zadam pierwsze pytanie. Chociaż swoją wiarę w Boga zaliczam do silnych to ciężko uwierzyć mi w życie po śmierci (życie wieczne w niebie). Ogarnia mnie strach że śmierć przynosi tylko ukojenie, a człowiek znika. Nie ukrywam że łatwiej mi uwierzyć w piekło i wieczne cierpienie niż w niebo i wieczne szczęście.


    Liczę na to że ktoś podzieli się swoim podejściem do mojego problemu.
  • Twoje rozważanie jest mocno bliskie do "sens życia człowieka", po co żyjemy, w jakim celu, co czeka nas po śmierci. Nie dziwi mnie, że łatwiej Ci uwierzyć w piekło niż w niebo. Za życia doświadczamy wiele negatywnych emocji i odczuć, nie wynika to może do końca z ilości w porównaniu do "dobra" które zaznajemy. Po prostu większości łatwiej zapamiętywać negatywne wydarzenia, odciskają one w ludziach pewnego rodzaju piętno. Widzimy to co chcemy widzieć. Chociaż według samych siebie spoglądamy obiektywnie. A co jeśli sensem życia jest cierpienie? Całe życie każdy człowiek walczy aby zaznawać go jak najmniej, unikanie ludzi, którzy budzą w nas negatywne odczucia mimo iż często nic nam nie zrobili, tylko my sami coś im zrobiliśmy przez co budzą te niedobre wrażenie. Każdy cierpi na swój sposób, wedle własnej hierarchii wartości, dla jednego cierpieniem będzie brak czegoś materialnego a dla innego czegoś duchowego. Może momenty w życiu pozbawione cierpienia nazywamy "szczęściem", może owe szczęście to jedynie synonim dla "braku cierpienia". Nie wykluczam iż sensem życia może być po prostu spędzenia go w jak najmniejszym cierpieniu własnym i oferowanym go innym. Ty obawiasz się, że owe cierpienie będzie trwać ponad życie, jeśli wierzysz w jedno to tak samo powinno być Ci łatwo wierzyć w drugie. Tylko tym drugim może być nicość, brak cierpienia, które w zwyczaju nazywamy szczęściem.